Pomysły na dobry biznes szefa Ryanaira

Michael O’LearyMichael O’Leary jest najbardziej podziwianym i znienawidzonym szefem w branży lotniczej. Ze swojej firmy w ciągu kilku lat zrobił jedna z największych linii lotniczych w Europie, co według niego jest przepisem na sukces? To proste, Szokowanie wszystkich i wszędzie, jest to najtańsza i jak się okazuje najskuteczniejsza reklama oraz nieustanne cięcie kosztów. Gdyby zagrożona bankructwem Irlandia chciała błyskawicznie pozbyć się deficytu budżetowego, powinna zatrudnić na stanowisku ministra finansów Michaela O’Leary’ego. Dla szefa Ryanaira cięcie kosztów to zawodowa obsesja. 20 lat temu, kiedy właściciel Ryanaira zatrudnił 30-letniego O’Leary’ego firma posiadała dwa samoloty obsługujące dwie trasy między Irlandią a Londynem i przynosiła 20 milionów funtów straty. Ten młody wówczas człowiek trafił na odpowiedni czas, ponieważ Unia Europejska właśnie wydała zezwolenie na swobodą konkurencję na niebie, co w połączeniu z niekonwencjonalnymi pomysłami O’Leary’ego szybko doprowadziło do pierwszych zysków.

Dziś Ryanair każdego roku notuje kilkunastoprocentowy wzrost liczby pasażerów, zeszły rok zakończony został z wynikiem 66,5 mln przewiezionych pasażerów, co sprawia, że przewoźnik jest trzecią linią w Europie. Obecnie posiada 250 boeingów, a kolejne 64 są już zamówione, Flota obsługuje 1100 tras w 27 krajach Europy. O potędze jaką stał się Ryanair świadczą również wyniki rankingów turystycznych, które przewoźnik każdorazowo wygrywa, niektóre z nich nie są chlubne, na przykład te na najmniej przyjazna pasażerowi linię lotniczą. Przeciętna cena biletu to obecnie 32 euro, dwa razy mniej niż u jego największego konkurenta na rynku tanich linii, brytyjskiego EasyJeta. Także w statystykach punktualności i liczby zagubionych bagaży Ryanair bije na głowę rywali.

O’Leary wciąż kombinuje, jak jeszcze można uczynić latanie mniej komfortowym, ale tańszym. Niedawny pomysł o likwidacji zasłonek w oknach został odrzucony przez Unię Europejską. Reklamy puszczane przez całą podróż? Już są. A więc co jeszcze? Przez ostatnie miesiące ogłaszał rożne pomysły, które pozwolą obniżyć koszty. Np. by pasażerowie płacili jedno euro za korzystanie z toalet na pokładzie, by sami wnosili do samolotu swoje bagaże, by osoby otyłe płaciły więcej za bilety lotnicze, bo zajmują więcej miejsca, proponował także wprowadzenie miejsc stojących w tylnej części samolotu, gdzie zamontowane zostały by uchwyty podobne do tych w tramwajach, aż wreszcie, czym przegiął totalnie, że na pokładzie wystarczy jeden pilot, a w razie czego pomoże mu przeszkolona stewardesa. Przekonywał także, że prowadzenie samolotu nie jest wiele trudniejsze niż gra komputerowa. Wszystkie media, organizacje broniące praw pasażerów, piloci oraz konkurenci tygodniami komentowali pomysły szefa Ryanair i wieszali na nim psy, ale na O’Leary’emu o to właśnie chodziło. Już dawno zrozumiał, że kontrowersyjne wypowiedzi czy szokujące pomysły to najlepsza – bo darmowa – reklama.

Michael O’Leary

Comments are closed.

X