W Poznaniu prace wrą, to chyba jedna z nielicznych polskich budowli, gdzie nie ma opóźnień. Władze portu lotniczego Poznań – Ławica obiecują, że nowy terminal obsłuży pasażerów przylatujących na Mistrzostwa Europy w czerwcu.
Budowa drogi równoległego kołowania oraz powierzchni płyty postojowej dobiega końca, do końca maja zakończony zostanie także pierwszy etap praca, czyli nowa część terminala o łącznej powierzchni prawie 18 tysięcy metrów kwadratowych. Obiekt ma dwa piętra oraz jedną kondygnacje podziemną, znajdziemy tam między innymi halę odpraw i przylotów, sortownię bagażu oraz wszelkie pomieszczenia administracyjne. Pomyślano również o większym parkingu i nowej wewnętrznej drodze. Całkowity koszt modernizacji poznańskiego portu lotniczego wyniesie ostatecznie 96 mln złotych netto, a więc ponad 120 mln złotych. Generalnym wykonawca prac jest firma Hochtief Polska. We wnętrzu prawie wszystko gotowe, podłączone ogrzewanie, elektryka, pozostaje wykończenie i odbiór od generalnego wykonawcy.
Nowy terminal będzie tylko terminalem przylotowym. Dopiero po Euro, w sierpniu rozpocznie się modernizacja istniejącego obiektu, który stanie się terminalem dla odlatujących. Powierzchnia podziemna nowego terminalu ukończona zostanie dopiero w 2013 roku. Wtedy też rozpocznie się budowa nowej centralnej strefy kontroli bezpieczeństwa.
Jeśli chodzi o drogę kołowania i płytę postojową portu lotniczego Ławica, które mają zostać oddane w maju, to obecnie trwa montaż oświetlenia. Równoległa droga kołowania została wykonana w technologii asfaltowej, jej powierzchnia wynosi około 13 ha i ma 5 km długości. Natomiast betonowa płaszczyzna postojowa przygotowana została z myślą o 6 samolotach.
Dotychczas lądujące samoloty zajmują drogę startową, po remoncie będą one zjeżdżały nową drogą zjazdową, równoległą do startowej, a ta będzie mogła służyć kolejnym maszynom. Kiedy remont się skończy poznańskie lotnisko dostępne będzie dla dwa razy większej liczby samolotów niż teraz. Natomiast nowy terminal pozwoli jednocześnie obsługiwać pasażerów dwunastu samolotów. Dzisiejsza inwestycja pozwoli w przyszłości zwiększyć liczbę odprawianych pasażerów, planowany jest dwukrotny wzrost z obecnych 1,5 mln pasażerów na rok do ponad trzech mln w przyszłości.

Michael O’Leary jest najbardziej podziwianym i znienawidzonym szefem w branży lotniczej. Ze swojej firmy w ciągu kilku lat zrobił jedna z największych linii lotniczych w Europie, co według niego jest przepisem na sukces? To proste, Szokowanie wszystkich i wszędzie, jest to najtańsza i jak się okazuje najskuteczniejsza reklama oraz nieustanne cięcie kosztów. Gdyby zagrożona bankructwem Irlandia chciała błyskawicznie pozbyć się deficytu budżetowego, powinna zatrudnić na stanowisku ministra finansów Michaela O’Leary’ego. Dla szefa Ryanaira cięcie kosztów to zawodowa obsesja. 20 lat temu, kiedy właściciel Ryanaira zatrudnił 30-letniego O’Leary’ego firma posiadała dwa samoloty obsługujące dwie trasy między Irlandią a Londynem i przynosiła 20 milionów funtów straty. Ten młody wówczas człowiek trafił na odpowiedni czas, ponieważ Unia Europejska właśnie wydała zezwolenie na swobodą konkurencję na niebie, co w połączeniu z niekonwencjonalnymi pomysłami O’Leary’ego szybko doprowadziło do pierwszych zysków.
W związku z kończącym się rokiem wszyscy przewoźnicy zasypują nas ulgami, promocjami, atrakcyjnymi wycieczkami w niewiarygodnie niskich cenach. Aż do marca 2011 roku będzie można korzystać z promocyjnych cen podróżując liniami Air France. Firma ta wprowadza, bowiem promocje na ponad sto międzynarodowych przelotów.